Mogę się założyć, że czegoś takiego jeszcze nie próbowaliście: wino starzone z meteorytem, pochodzącym z czasów, gdy powstawał Układ Słoneczny.

Bezalkoholowe piwo aromatyzowane wołowiną? Spokojnie, nie dla ludzi, a dla psów, które mogą wreszcie pójść z właścicielem do pubu i też się napić.

Dożywocie za przemyt wina? W Chinach tak.

Chcecie sprawdzić swą wiedzę o winach? Znany brytyjski importer Berry Bros & Rudd udostępnił w swym portalu test (wymagany jest Flash i znajomość angielskiego), który podstawy tej wiedzy sprawdza. Mój jak dotąd najlepszy wynik to 100 na 120 – ważna jest szybkość, precyzja w posługiwaniu się myszą (touchpad, przynajmniej w moim wykonaniu, absolutnie odpada), no i znajomość klasyfikacji zamków z Bordeaux, co nie jest moim mocnym punktem.

Nie wiecie, jak zapisywać swoje notki degustacyjne? Okazuje się, że wygodnym narzędziem może być poczta elektroniczna, a konkretnie Gmail.

Nie pamiętacie, dlaczego umiarkowane picie wina uchodzi za zdrowe? Tu macie osiem różnych argumentów, wybierzcie najbardziej wam odpowiadające.

Tags: , , , , , ,

Dziś będzie o niedocenianych. Niedocenianych rybach i niedocenianych winach.

Uwielbiam makrele, dziś chyba jedne z najbardziej niedocenianych w Polsce ryb. W każdej postaci (także puszkowane, przyznam z dumą), ale najbardziej surowe (w Tesco nie płacę za nie więcej, niż 10 zł za kilogram). Nie chodzi mi o to, by robić z nich sushi, a o to, że w takiej postaci stwarzają najwięcej możliwości. Można je na przykład upiec. Choćby z ziemniakami.

Znalazłem w lodówce trochę ugotowanych ziemniaków z wczoraj, więc wyłożyłem je na polane uprzednio oliwą dno naczynia, poddusiłem na oliwie trochę szalotki (pory też będą świetne) z dodatkiem kilku ząbków czosnku, rozrzuciłem część na ziemniakach, oprószyłem tymiankiem, a resztę wsadziłem do środka sprawionych i ponacinanych makrel.

Po pół godzinie w średnio nagrzanym piekarniku było tak:

Było pysznie, tym bardziej, że popijałem tym:

Puerto Fino, Lustau

Za tę butelkę, sherry Puerto Fino (czyli fino z Puerto de Santa Maria) od Lustau, trzeba zapłacić u Mielżyńskiego chyba nieco ponad 50 zł (niestety zgubiłem paragon, sprawdzę cenę i uzupełnię), a jest to wino fenomenalne – bogatsze, obfitsze niż typowe fino i wprost ociekające umami. Nie pamiętam, bym kiedykolwiek pił wino tak bliskie samą swą istotą gęstemu, pachnącemu, długo gotowanemu na wolnym ogniu rosołowi (z lubczykiem!), doprawionemu tą typową dla dobrych sherry słoną nutą morską. Od dawna mówię, że gdybym kiedykolwiek stanął przed koniecznością wyboru jednego rodzaju wina, jakie wolno byłoby mi pić do końca życia, odpowiadam, że nie żaden riesling (ten jest na drugim miejscu), ale właśnie sherry, z całym swym bogactwem, od lekkich, orzeźwiających manzanilli, poprzez fino, amontillado, oloroso, a skończywszy na ultrasłodkich pedro ximenez. Dzisiejsza butelka dobitnie to potwierdziła. A zważywszy na kalendarz dodam, że nie tylko do makreli, także do karpia będzie znakomita. Jeśli ta nie będzie dostępna, to inna, ale koniecznie sherry fino!

Tags: , , , , ,

Witam po długiej przerwie. Głównym bodźcem, który wyrwał mnie z blogowego letargu, był wysyp wiadomości w polskich mediach poświęcony pewnej degustacji, która odbyła się w Chinach, na przykład tutaj: lakonicznie w onet.pl, nieco bardziej szczegółowo w Pulsie Biznesu i w tvn24.pl. W skrócie: Chińczycy pobili Francuzów z Bordeaux i chociaż do degustacji nie stanęły najlepsze wina znad Żyrondy, to jednak anonimowy autor z Onetu napisał, że ”chińskie wina są lepsze od francuskich Bordeaux.” A jak było naprawdę?

Sięgnijmy do agencji Reutera. Rzeczywiście, jakieś wina z Chin pobiły jakieś wina z Bordeaux, ale wszystko kryje się w szczegółach. Do rywalizacji z winami w chińskiej czołówki stanęły wina „z tego samego przedziału cenowego”, co w praktyce oznacza dwie rzeczy. Po pierwsze Bordeaux reprezentowały wina robione w dużych ilościach przez kupców (negociants) poprzez łączenie win kupowanych luzem od drobnych producentów, po drugie wina znalazły się w tej samej kategorii cenowej dzięki podatkom na importowane wina wynoszącym w Chinach ok. 50%. Najlepszym winem z Bordeaux zostało w tej degustacji uznane Saga Medoc 2009 ze stajni Rothschildów. Nie znajduje go wine-searcher.com, wskazuje tylko tańszą wersję z apelacją Bordeaux AOC, którą można w Europie kupić bez problemu za 8-9 euro, a która w jednym ze sklepów w Chinach – i jest to najtańszy sklep który znalazłem –  kosztuje równowartość 24 euro (rocznik 2005 za 64 zł można kupić w Polsce, w La Passion du Vin). Nie umniejszając więc znaczenia sukcesu win z Chin apelowałbym do redaktorów polskich serwisów informacyjnych o większą powściągliwość. Zresztą chwila googlowania wskazuje stronę jednego z organizatorów całej degustacji, gdzie ciekawych szczegółów jest dużo więcej, jest pełna lista startujących win (z Bordeaux poza wspomnianą Sagą są też Calvet Reserve De L’Estey Medoc 2009, Cordier Prestige Rouge 2008, Kressmann Grande Réserve St-Émilion AOC 2008, Mouton Cadet Reserve Medoc 2009, a więc rzeczywiście wina znanych, dużych kupców).

A skoro już się odezwałem, to kilka zaległych wiadomości.

Spore poruszenie w mediach anglosaskich (np. tutaj) wywołało dopuszczenie do stosowania w Australii do klarowania wina jednego ze składników środków przeczyszczających. Środek ten od dawna jest dozwolony do takiego wykorzystanie tak w Europie, jak i w USA.

O łączeniu wina i jedzenia napisano już chyba wszystko. Przyszedł więc czas na włączenie do gry kolejnego składnika i nie jest to tym razem, jak drodzy Czytelnicy mogliby oczekiwać, woda. Nie, okazuje się, że można (mam jednak pewne wątpliwości) popijać jedzenie jednocześnie winem i… kawą.

Jednym z moich ulubionych piszących o winie Australijczyków jest Philip White. W swoim blogu opublikował on nie tak dawno pięć zdjęć, pokazujących różnicę między gronami, z których robi się wina znakomite, bardzo dobre, dobre, przeciętne (ich jest większość) i tanie. Polecam ich analizę.

Tags: , , , ,

Nie jestem wielkim fanem różnych przeróbek tej znanej sceny, muszę jednak się przyznać, że poniższa bardzo mi się podoba:

Upadek kultowej winiarni

Tags: , ,

Pewien producent z Nowej Zelandii ma dla swych win markę, która w Polsce może być przyczyną nieporozumień, ale i wywołać zainteresowanie potencjalnych konsumentów, czy też osób szukających oryginalnych prezentów. Używane dla opisania aromatów sauvignon blanc „kocie siki” nabierają w tym kontekście nowego znaczenia.

Czujecie czasem w winie aromat kawy? Okazuje się, że nie zawsze jego pochodzenie da się wyjaśnić złożoną chemią interakcji wina i dobrze wypalonej beczki, czasem źródło może być dużo bardziej prozaiczne: Yvette Naude z wydziału chemii uniwersytetu w Pretorii w jednym z analizowanych przez siebie win znalazła kofeinę

Nie wiem, czy dolewanie kawy do wina powinno się znaleźć się na liście 10 największych winiarskich skandali, którą Rupert Millar opublikował w The Drinks Business.

Bolesne miesiączki to nieprzyjemna przypadłość wielu kobiet. Badania przeprowadzone na szczurach dają pełnoletnim cierpiącym pewną nadzieję: resweratrol zawarty w kilku kieliszkach czerwonego wina może znacznie złagodzić skurcze macicy będące przyczyną bólu.

Zastanawialiście się kiedyś, w którą stronę należy kręcić kieliszek z winem, żeby lepiej wydobyć zapachy? Autor tego tekstu się zastanowił i wyniki swoich przemyśleń opublikował, niestety nie zrobił tego 1 kwietnia, a powinien był.

Highway to Hell Cabernet sauvignon? Tak, AC/DC ma swoje wina. Żadnego nie próbowałem, ale i bez próbowania najbardziej podoba mi się You Shook Me All Night Long Moscato.

Pewien amerykański producent sprzedaje swoje wina w cenie 9,11 dol. Tak, zgadliście, chodzi o upamiętnienie ofiar zamachu na World Trade Center.  Mam wrażenie, że nie jest to najlepszy pomysł.

Tags: , , , , , , ,

Dziś znów krótko:

Druga część przeglądu reklam wina emitowanych kiedyś w amerykańskiej telewizji.

Szwedzcy winiarze też nie mają łatwo.

Trochę w stylu MacGyvera, ale to naprawdę powinno działać: jak schłodzić wino bez lodówki.

Argentyńczycy musieli zmienić nazwę sprzedawanego w USA wina z Budini na Bodini. Podobno za bardzo kojarzyła się z piwem, tak w każdym razie uważali prawnicy amerykańskiego piwowarskiego giganta, produkującego piwo o znajomej nazwie Budweiser.

Tags: , ,

Przed chwilą w portalu decanter.com pojawiła się następująca informacja o winach, które będą serwowane podczas polskiej prezydencji w UE. Zwracam uwagę na tytuł wiadomości: „EU events to serve Hungarian wines only” i na jej pierwsze zdanie: „Exclusively Hungarian wines will be served at official events during the Polish presidency of the European Union, it has been announced.” Świadoma dezinformacja, czy problemy z komunikacją na linii Warszawa-Budapeszt-Londyn?

9 sierpnia: Po krytycznym skomentowaniu oryginalnej wiadomości przez Wojciecha Bońkowskiego portal Decanter.com opublikował nową wersję artykułu, w której napisano, że wina węgierskie będą podawane podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego, a także „at all high level meetings during Poland’s EU Presidency …”.

Tags: ,

Znów kilka linków, by rozluźnić trochę tłok w kolejce. Kolejność właściwie losowa.

Wino może pomóc zwalczyć złe skutki poparzenia słonecznego. Niestety wbrew tytułowi z artykułu wynika, że chodzi raczej o stosowanie zewnętrzne.

Zainspirowany niedawną rekordową ceną butelki wina The Daily Meal przytacza kilka innych winnych rekordów.

W jednym z Fejsbukowych komentarzy do przytoczonej wyżej mojej magazynowej notatki o Château d’Yquem 1811 pojawiła się sugestia, że zainteresowanie winem było tym większe, że  rok 1811 był rokiem komety. O co z tym rokiem chodzi wyjaśnia w swym blogu Nick Stephens.

Technologia satelitarna pomaga w zbiorach winogron we Francji (nie jest to jakaś specjalna nowość, ale przeczytać warto).

Ta wiadomość mi się spodobała: do rady nadzorczej Constellation Brands, wciąż chyba największego producenta wina na świecie, dołączył prezes firmy Harley-Davidson. Do tej pory sądziłem, że harleyowcy preferują piwo.

W Polsce nie można reklamować wina w TV, spójrzmy jednak jak się to robi(ło) gdzie indziej.

Szwajcaria kojarzyła mi się dotąd raczej z miniaturyzacją, okazuje się jednak, że przynajmniej w kwestii wina Helweci wolą duże formaty.

Nie dość, że francuscy winiarze muszą martwić się o pogodę podczas zbiorów, to jeszcze mają na głowie nielichą biurokrację, regulującą na przykład kwestię toalet dla zbieraczy.

No dobrze, na dziś wystarczy.

Tags: , , , , , , , , ,

Jeden wadliwy wózek widłowy wystarczy, by wino o rynkowej wartości miliona dolarów (w tym przypadku australijskich) trafiło do ścieku.

Właściwa identyfikacja wina stwarza mnóstwo problemów wszystkim, którzy mają z nim do czynienia na jakąkolwiek większą skalę, choćby przy obsłudze winiarskich baz danych. Jest szansa, że będzie łatwiej, gdyż Liv-ex Fine Wine Exchange, firma zajmująca się między innymi handlowaniem winem za pośrednictwem internetu, opracowała L-WIN, system numerycznych identyfikatorów wina, podobny do znanych z rynki księgarskiego numerów ISBN, czy prasowego ISSN. Więcej informacji na ten temat można znaleźć w artykule Patricka Schmitta w The Drinks Business. Oczywiście droga do pełni szczęścia administratorów baz danych jest wciąż długa, wszystko zależy od tego, na ile powszechnie ten, lub jakikolwiek inny system identyfikacji, zostanie przyjęty.

Winiarstwo to nie tylko malownicze winnice i butikowe lub przemysłowe winiarnie, to także szkółki, w których hoduje się sadzonki, którymi później obsadza się nowe winnice, bądź też odświeża, regeneruje winnice stare. Amy Lillard pisze w Palate Press o jednym ze szkółkarzy nowej generacji.

Zastanawialiście się kiedyś, jak kupuje wina królowa brytyjska, a ściślej rzecz biorąc jej dwór? Jancis Robinson ujawnia kilka szczegółów.

Pisałem kiedyś o tym, że sherry typu fino i manzanilla powinno się pić jak najszybciej po zabutelkowaniu. Brooklynguy z kolegami przeprowadził kilka eksperymentów, z których wynika, że najlepszym sherry tego typu kilka lat w butelce nie szkodzi, a wręcz może pomóc. Sam też jestem w trakcie małego eksperymentu, choć nie z winami tak sławnymi, na pewno wrócę do tego tematu.

 

Tags: , , , , ,

Francuzi mają swe champagnes i crémants, Hiszpanie cavy, Włosi franciacorty i prosecca, Niemcy sekty, a Anglicy, coraz bardziej dumni ze swych win musujących, mają … English sparkling wines.  W brytyjskiej prasie rozgorzała ostatnio debata nad najlepszą nazwą własną dla tych win. Zapoczątkował ją Christian Seely, który poza pracą dla grupy AXA Millésimes (kieruje jej działalnością winiarską, obejmującą m. in. Château Pichon-Longueville w Bordeaux, Quinta de Noval w Portugalii i Disznókő w Tokaju) jest też założycielem i współwłaścicielem działającej w Hampshire firmy Coates & Seely. Zaproponował on dla angielskich win musujących (i zastosował ją dla win produkowanych przez własną firmę) nazwę britagne, w pisowni przypominającą champagne, lecz wymawianą „britannia”. Propozycja Seely’ego nie spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem producentów i natychmiast pojawiła się kontrpropozycja, merret.

Z niczym się Wam ta nazwa nie kojarzy? Mi też się nie kojarzyła, okazuje się jednak, że Christian Merret, lekarz z Gloucester, miał zapisać recepturę produkcji wina (czy też cydru) musującego metodą powtórnej fermentacji w butelce 20 lat wcześniej, niż zrobił to słynny francuski mnich Dom Perignon. Nazwa Merret też nie została przyjęta z aprobatą, dyskusja trwa.

Nie milkną dyskusje o cenach win. Nie tylko w Polsce, także w USA. Jeden z najbardziej cenionych (i świetnie piszących, o jego książce mam zamiar w najbliższym czasie napisać) amerykańskich importerów, Terry Theise, w dwuczęściowym artykule próbuje wyjaśnić amerykańskim konsumentom, skąd się bierze cena wina. Oczywiście rynek polski rządzi się nieco innymi zasadami, przeczytać jednak warto.

Bawią Was notki degustacyjne Magazynu WINO? Notki słynnego Anglika Michaela Broadbenta też kogoś bawiły, w dodatku tak bardzo, że stworzył na ich podstawie operę, oczywiście komiczną, w dodatku podobno udaną.

Tags: , , , , , ,

« Older entries